Rosyjski, nawilżający krem do twarzy (Organic Aloe).

Cześć!
  Jak mija Wam tydzień? U mnie praca przeplata się z odpoczynkiem- wreszcie mam trochę czasu na przegląd szafy i pozbycie się wszystkiego, co jest mi zbędne. Poza tym czytam o molekularnym podłożu biologii- zdecydowanie nie polecam. Mam nadzieję, że u Was jest trochę ciekawiej :)
  Kilka miesięcy temu dokonałam zakupu w sklepie Triny.pl, o czym wspomniałam Wam w tym poście. Od tamtego czasu zdążyłam wyrobić sobie opinię na ich temat i jestem już gotowa się nią tutaj podzielić. Pod postem dotyczącym zakupu część z Was wyraziła chęć przeczytania o aloesowym kremie do twarzy marki Bioluxe. Dziś zapraszam na jego recenzję.


Sposób użycia: Nanieść na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Pozostawić do wchłonięcia.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cocoglycerides, Stearic Acid, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Cocos Nucifera Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Glycerin, Potassium Hydroxide, Parfum, Benzoic Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.

Cena: Ja za swój krem o pojemności 40 ml zapłaciłam 5 zł, co uważam za rozsądną cenę.

Dostępność: Na pewno znajdziecie go w sklepach internetowych. Jak wcześniej wspomniałam, ja swój kupiłam w sklepie Triny.pl.


   Krem znajduje się w tubce, z której łatwo wyciska się produkt. Ma on lekką konsystencję, nie jest zbyt tłusty. Wydobycie odpowiedniej ilości kremu nie jest trudne, ale czasami zdarzało mi się, że wycisnęłam go zbyt dużo. Nie ma on specyficznego zapachu, jest on prawie niewyczuwalny. Ja wyciskałam niewielką ilość produktu i wcierałam jedynie w skórę twarzy. Jedno opakowanie wystarczyło mi na 2 miesiące codziennego stosowania- raz lub dwa razy dziennie.
   Krem jest na tyle lekki, że można bez obaw stosować go pod makijaż, oczywiście odczekując chwilę po nałożeniu na jego wchłonięcie się. Produkt nie zapchał mnie, ani nie uczulił. Nie powodował wysuszenia, ani nie wzmagał świecenia się skóry. Sprawdzał się jesienią, delikatnie nawilżał skórę. Niestety zimą nie spisał się tak dobrze, moja skóra potrzebuje wtedy większego nawilżenia, dlatego powróciłam do olejowania. Na pewno wrócę do tego kremu latem, kiedy przydaje się delikatne nawilżenie skóry, a ciężkie formuły ją męczą. Podsumowując, jest to według mnie ciekawy i tani krem, jeśli szukacie czegoś lekkiego, szybko wchłaniającego się, do używania pod make-up. 

Używałyście może tego kremu? Jakie macie o nim zdanie? A może polecicie mi swój ulubiony krem nawilżający? :)

Pozdrawiam, Recenzjatorka

16 komentarzy:

  1. Mam go i jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie używałam, ale myślę że by mi odpowiadał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiałam się kiedyś nad tym kremem,może przy okazji jakichś zakupów dorzucę go do koszyka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam na razie swojego ulubienca - babuszka Agafia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. miałam zamiar kupić ten krem, ale pomyślalam że skoro jest tak tani to pewnie musi być do bani, a tu widzę że nawet daje on radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. jeszcze nie miałam okazji używać rosyjskich kosmetyków, ale może w przyszłości sięgnę po nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. ooo, niedawno się zastanawiałam jaki krem wybrać. może się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chetnie bym wyprobowala, cena rowniez zachecajaca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam jeszcze nigdy tego kremiku :)

    OdpowiedzUsuń
  10. miałam krem z tej firmy, jak dla mnie był świetny i tani :)

    OdpowiedzUsuń
  11. słowo rosyjski mnie odstrasza :D pracując w hotelu mam złe doświadczenia z tym państwem :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam ale chętnie wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  13. Te niektóre rosyjskie kosmetyki są naprawde dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poznaję je powolutku... Krem, o którym mowa wyżej mam i chwalę. Teraz zaprzyjaźniłam się z glinkami :)

      Usuń

Każdy komentarz jest dla mnie powodem do uśmiechu i bardzo za wszystkie dziękuję!

Zawsze staram się odwiedzać moich komentujących! Jeśli nie masz bloga, a chcesz dodać coś od siebie, proszę abyś się podpisał :)

Moderacja komentarzy została włączona, by uchronić się przed spamem.