Makijaż z kosmetykami essence :)

Witajcie!
   Na wstępie chciałabym się z Wami podzielić niekoniecznie dobrą informacją. Przez jakiś czas nie będzie mnie na blogu, nie wiem ile to potrwa, ale mam problemy zdrowotne, które- nie ukrywam, przeszkadzają mi w pisaniu. Zgodnie z zaleceniami lekarza- staram się nie forsować lewej ręki. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze trochę innych spraw, między innymi przygotowania do matury. Ostatni czas jest dla mnie ciężki i wiem, że choćbym chciała, to nie ukryję tego przed nikim, także przed Wami, a chciałabym, żeby to miejsce było pozytywne :) Mam nadzieję, że niedługo wszystko trochę zwolni i będę mogła spędzić więcej czasu przed komputerem i zabrać się za swoje plany i realizację pomysłów, które siedzą mi w głowie :).
   Dziś chciałabym przedstawić 3 kosmetyki marki essence. Do tej pory miałam tylko lakiery tej firmy, a poza tym niczego z kolorówki. Wszystko się zmieniło kilka dni temu, kiedy zaopatrzyłam się w drogerii Natura w tusz do rzęs oraz lip-tint. Z kolei cienie ukazane w poście należą do mojej mamy. Sama gustuję raczej w matowych cieniach, a te mają drobinki, co nie znaczy, że nie da się nimi niczego wyczarować. Dla mnie po prostu są dużo bardziej uciążliwe, bo ten shimmer roznosi się po całej twarzy i świecę się jak bombka. 


Tusz Get Big Lashes kosztuje ok. 10 zł i tak jak pozostałe kosmetyki essence, znajdziecie go w drogerii Natura. Do wyboru jest sporo wersji, a co za tym idzie również szczoteczek. Mój tusz jest pogrubiająco-podkręcający, więc ma lekko wygiętą szczoteczkę. Wszystkie z nich są bardzo duże, co było dla mnie nowością, bo dotychczas używałam mniejszych szczoteczek. Jest jednak całkiem łatwa w obsłudze. Faktycznie podkręca rzęsy i znacząco pogrubia przy 2 warstwach. Niestety, tusz mimo wszystko nie spisuje się u mnie za dobrze. Może to kwestia tego, że jeszcze nie nauczyłam się go dobrze używać. W każdym razie, trzeba się trochę nagimnastykować, żeby ładnie rozdzielił rzęsy i ich nie posklejał, a jest to prawie niemożliwe. Może przy dłuższym używaniu uda mi się go rozpracować i zmienię swoje zdanie :)


Kolejny produkt to balsam do ust. Gdy dorwałam tester i maznęłam nim po ręce, stwierdziłam że kolor jest bardzo fajny- wydawał się być przeźroczysty z różową, delikatną poświatą. Za  promocyjną cenę uwaga 3,99 żal było go nie wziąć. Nawet nie wiecie jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy umalowałam nim usta po powrocie do domu. Kolor na początku faktycznie był delikatny, ale stopniowo ciemniał, do intensywnego różu, wpadającego w czerwień. I co ciekawe, w tym stanie pozostał aż do demakijażu, czyli ok. 7 godzin, podczas których normalnie jadłam i piłam. Szkoda, że oprócz różowego, był tylko jeszcze pomarańczowy lip-tint, bo to bardzo fajny produkt! :)



Ostatni produkt, którego użyłam to cienie quattro. Muszę przyznać, że są zupełnie nie w moim stylu, głównie ze względu na ten shimmer. Brązy to też nie moje koloru. Najbardziej z tej mini-paletki spodobał mi się najjaśniejszy, srebrny cień. Idealnie nadaje się do rozświetlania wewnętrznego kącika oka. Pigmentacja tego akurat cienia jest świetna, z resztą jest już gorzej. Utrzymują się długo na powiekach, czasami się osypują.


A poniżej delikatny makijaż, który wykonałam z użyciem tych produktów. Podkład, którego użyłam nie jest wyrobem essence, a Rimmela. Co prawda, nie mam jeszcze swojego ulubieńca w dziedzinie podkładów, ale do tych od essence mnie nie ciągnie. Puder, którego używam jest z Miss Sporty, a bronzer z Golden Rose. 



Używacie produktów z essence? Co według Was jest godne uwagi? :)

Pozdrawiam, Recenzjatorka

12 komentarzy:

  1. Ja z essence mam chyba tylko kredkę do brwi i błyszczyk stay matt, oba produkty bardzo lubię. O własnie sobie przypomniałam, że bardzo chwiliłam też ich utwardzacz do lakieru

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie wyglądasz na tej fotce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczna pomadka :) u mnie też czasem goszczą produkty essence, ale zazwyczaj te z limitowanych edycji ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam z essence tusz i był świetny ;) ładny makijaż. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolory cieni dla moich oczow:) ladna jestes:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też kupiłam ten balsam/pomadkę za grosze na wysprzedaży w Naturze. Zupełnie zapomniałam już o niej, muszą ją znaleźć i poużywać trochę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładny makijaż, idealny dla Twoich slicznych oczu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. pędzle mam essence, lakiery do paznokci, korektor ten w pisaku (bardzo jest dobry), bronzer, tusze do rzęs, cienie quattro mam (ale chyba inne kolory), cienie pojedyncze... kredki - polecam szczególnie big bright eyes in the nude... sporo mam kosmetyków essence:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawno nie miałam nic od essence:) Kiedyś bardzo lubiłam ich produkty i będąc w Niemczech nieźle się obkupiłam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Makijaż oka świetny Ci wyszedł, bardzo Ci pasuje :) Ja z Essence mam kilka lakierów, tusz ( bardzo średni) i eye liner ( fajny) .

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie powodem do uśmiechu i bardzo za wszystkie dziękuję!

Zawsze staram się odwiedzać moich komentujących! Jeśli nie masz bloga, a chcesz dodać coś od siebie, proszę abyś się podpisał :)

Moderacja komentarzy została włączona, by uchronić się przed spamem.